niedziela, 19 lutego 2017

15 Luty 2017 Roku

Czasem kiedy go nie widzę to mam wrażenie jakbym go sobie wymyśliła, jakby jego poznanie nie miało w ogóle miejsca. Czasem żałuję, że nie mam tyle odwagi by podejść do niego i po prostu przytulić. Żałuję, że to co chciałabym, żeby było między nami nigdy nie będzie miało miejsca. Mimo wszystko, jestem szczęśliwa, kiedy go widzę, kiedy on jest blisko i uśmiecha się tylko do mnie. Kiedy chce mnie wysłuchać, kiedy ja chcę z nim porozmawiać to on skupia swoją uwagę na mnie i stara się ogarnąć sytuację. Cieszę się jak kretynka może nie na zewnątrz a wewnątrz, kiedy do mnie mówi. Czuję, że nieświadomie oddałam mu cząstkę serca. Cząstkę czegoś co dla niektórych jest czymś najważniejszym. Dla mnie moje uczucia nie miały większego znaczenia odkąd zmarł Filip. Jednak kiedy pojawił się on, zaczynam zmieniać zdanie co do uczuć, którymi darzymy płeć przeciwną. Mimo, że to nigdy nie będzie miało miejsca... czuję, że słusznie oddałam mu część siebie. Bo potrafi mnie uszczęśliwić jednym uśmiechem. Jednym gestem. Jednym spojrzeniem. Wystarczy, że jest. Tylko tyle od niego pragnę.